Kiedyś znajoma psychiatra (pracowałyśmy razem) powiedziała mi, że mam coś z Aspergera. No, bo np. lubię piwo, ale tylko Warkę Strong; nie lubię wina, chyba, że jest to Pastorał nigdzie ostatnio nie mogę go dostać. Może i tak jest? W końcu, co za różnica.

Ale to nie o alkoholu miała być mowa, a o apartamencie w Wiśle, bo w sumie niechętnie ruszam się z domu, chyba, że do Wisły 🙂 Jak jest mi baaaardzo źle, to oglądam ją z monitoringu. Albo żubry. Mieszkałam tam w wielu miejscach, a ostatnio w apartamencie 416 i już wiem, że jeśli pojadę znowu do Wisły, to tylko tam. Jak wskazuje jego numer, apartamentów jest sporo w tym ośrodku, ale tylko ten ma to coś. Jest dość bardzo drogi, a w tym roku to raczej kiepściuchno będzie z kaską, więc…Z dwojga złego wolę zostać w domu. Wiem, to głupie. Tylko, czy zawsze trzeba postępować mądrze?

wrzosowisko

Tak naprawdę, to A-t 416 jest dla mnie synonimem/symbolem nieprzewidywalności. Jeszcze kilka lat temu nie mogłam nawet zamarzyć o pobycie tam. Potem nagle stało się to nie tylko realne, ale wprost oczywiste, żeby na koniec (?) wrócić do stanu wyjściowego. Kocham spokój, przewidywalność i stabilizację. Zmiany wytrącają mnie z równowagi, wywołują niepokój i lęk. Tak, wiem, życie to ciągłe zmiany, tylko czy w każdym przypadku jednakowo drastyczne?

Żyję już tak długo, a ciągle coś mnie zaskakuje i zdumiewa. Czuję się nieustannie jak uczeń wyrwany do odpowiedzi, a tak wielu odpowiedzi nie znam. Prawdę mówiąc nic nie wiem na pewno.

Zmiany to nie tylko zło wcielone, ale także poprawa losu, kontaktów z ludźmi, spełnienie marzeń. I tylko takich zmian Wam i sobie życzę w Nowym Roku.

 

Reklamy