To taki wpis – prośba o wyjaśnienie. Nie jestem wszechwiedząca i nie wiem, np. kto decyduje o tym, jakie i ile gazet/czasopism trafia do kiosku. Pani kioskarka też nie wie, mówi o nich ONI 🙂 ale to raczej niewiele do mojej wiedzy o przyczynach takiej, a nie innej dystrybucji, wnosi.

Zaczęło sie od tego, że chciałam nabyć tygodnik z książką, ponieważ obejrzałam reklamę w TV i mnie zaciekawiła. Tygodnik jest, książki nie ma. Nie było. Ale przecież taka reklama w TV dużo kosztuje, więc czemu? To nie pierwszy raz, kiedy reklamowanych dodatków nie ma. Sądziłam, że to sprzedaż wiązana, ale może jestem w błędzie, a raczej w taki błąd wprowadzona, ale po co?

Kioskarka nie wie, ale wścieka się, bo (centrum dużego miasta) dostała 1, słownie jeden, egzemplarz GW, a ludzie się domagają i ma kłopot.

Ja tego nie rozumiem. Podobno popyt stanowi o podaży, czyż nie? Nigdy się nie zastanawiałam nad tym, czemu tak się dzieje, ale dziś zaczęłam i nic nie przychodzi mi do głowy. Liczę więc na mądrość moich kolegów blogerów.

images

Reklamy