Ludzie chętnie przypisują sobie posiadanie cech niezwykłych, wyróżniających ich wśród innych, np. tzw. szóstego zmysłu, zwanego także intuicją. Co to właściwie jest? Używa się tego określenia w dwóch sytuacjach: kiedy mamy głębokie przekonanie, że wiemy, co się stanie, choć racjonalnie nie potrafimy tego wytłumaczyć lub kiedy oceniamy sytuację inaczej, niżby wskazywały na to racjonalne argumenty i jesteśmy przekonani o słuszności swoich ocen, choć nie umiemy powiedzieć, dlaczego.

Jestem i staram się być do bólu racjonalna, więc i zjawisko szóstego zmysłu tłumaczę sobie bez odwoływania się do nadprzyrodzonego. Po prostu nieświadomie dokonujemy oceny aktualnej sytuacji lub przyszłych zdarzeń w oparciu o nabyte doświadczenie i wiedzę, tak na skróty, bez pogłębionej refleksji i zastanowienia, kiedy sytuacja tego wymaga. I w taki szósty zmysł wierzę. Natomiast zupełnie nie przekonują mnie wszelkiego rodzaju omeny, przeczucia, proroctwa.

Nie postrzegam siebie jako osoby o silnie rozwiniętej intuicji. Może dlatego, że nawet gdy się takowa pojawi i tak weryfikuję ją o dane ze źródeł będących dla mnie autorytetami. I to był jest mój błąd. Kosztował mnie prawie 3-mce z przerwą na pochowanie matki nerwów, czasu i pieniędzy, z czego niczego nie mam w nadmiarze. Nie wiem, co się tak naprawdę stało i dlaczego. Chociaż nie, wiem, bo mi to podpowiada intuicja i tym razem zamierzam jej wierzyć.

 

indeks

Reklamy