O tak wiele spraw zabiegamy, troszczymy się, walczymy. Są to dla nas sprawy ważne. Bywają też ważniejsze. To te, które spędzają nam sen z powiek, nie pozwalają cieszyć się radościami, wpędzają w chorobę. Ale jest jeszcze to, co najważniejsze, a zupełnie zapomniane: człowiek. Gdzieś nam się pogubił/zagubił. Widział go ktoś ostatnio?

Na pewno nie na jakiejś izbie przyjęć, czy sali szpitalnej. Tam wszyscy koncentrują się na wypełnianiu swoich obowiązków i procedur, a te nie przewidują dbałości o człowieka. Owszem, zadbają lepiej lub gorzej, o wątrobę, kolano, mózg, ale nie o niego. A przecież on nie jest swoim chorym organem – jest człowiekiem z chorym organem.

A może na sali sądowej, gdzie przychodzi człowiek skrzywdzony? Tyle, że tam z kolei są ważne kodeksy i braki kadrowe. Jakie szanse ma w starciu z nimi człowiek? Może na końcu i prawo go obroni, ale po drodze, w czasie od pozwu do wyroku, dzieje się tyle zła, że na tym końcu, to już nie jest ten sam człowiek.

Już na pewno nie widzi się człowieka w uczniu. W nauczycielu zresztą też. Wymaga się i od jednych i od drugich, by nauka i nauczanie stało na najwyższym poziomie, czytaj: pracuj jak kombajn bizon, choćby zbierało się zamiast wartościowego zboża zwykły kąkol.

Jest jeszcze rodzina. Fajnie byłoby mieć swoją, kiedy człowiek staje się dorosły. Na własnym terytorium i na własnych warunkach. Dobrze, kiedy człowiek mieszka tam, gdzie może sobie postawić wigwam. Gorzej, kiedy z uwagi na klimat, musi mieć mieszkanie. Czasem szybko zemrze się jakiejś babci lub rodzicowi i problem da się rozwiązać. Gorzej, jak się pochodzi z rodziny długowiecznej. Jeśli dostaniesz kredyt, to taki do spłacania przez całe życie.

A partnerzy do związku? Mężczyźni gonią nie za dobrym człowiekiem, a za króliczkami playboya, no bo jak się pokazać z brzydką żoną? Kobiety szukają ustawionego kolesia, bo przecież są więcej warte, niż wspieranie jakiegoś nieudacznika. Kończy się to wszechogarniająca samotnością. Lub rozwodami.

Kościół powinien wspierać człowieka, a przynajmniej go zauważać. I może tak jest, ale od dawna nie praktykuję, więc się nie wypowiadam.

Tak, wiem, to przerysowany obraz współczesnego świata, ale czy tak bardzo? Jeśli ktoś potraktuje nas jak człowieka, piszemy o tym notki na blogach 🙂

Żyjemy w świecie, gdzie prawda, uczciwość i przyzwoitość są w odwrocie, pokonane przez prymitywny tupet i arogancję, a tych, którzy z tego powodu cierpią, wysyłamy na leczenie. W takich warunkach dobrze się czują cyborgi, nie ludzie. Pewnie dlatego tak trudno znaleźć człowieka. Gdzieś nam się schował/ukrył.

 

7w