Tytuł notki, moim zdaniem, trafnie opisuje dwa ważne zjawiska społeczne, choć każde z innego powodu.

Jedną z cech greckiej tragedii jest „napięcie dramatyczne związane z istnieniem konfliktu tragicznego tzn. sprzeczności dwóch racji, (sytuacji, w której bohater musi wybrać między dwoma równorzędnymi wyjściami, z których każde dla niego jest złe)”. *

Tak sprawy się mają w służbie zdrowia. Bohater tragiczny, w tym przypadku rząd (jakikolwiek), staje przed dylematem: albo bezefektywnie podtrzymywać przy życiu system, który jest niewydolny, markując działania zwane żartobliwie naprawczymi albo powiedzieć ludziom prawdę i stracić wyborców. A prawda jest taka, że jak wysoka by nie była składka na Fundusz Zdrowia, to i tak nie pokryje ona kosztów sprawnie funkcjonującej opieki medycznej, z coraz bardziej zaawansowanymi i kosztownymi procedurami ratowania życia. Składka na NFOZ może jedynie zagwarantować sfinansowanie przyzwoicie funkcjonującego „koszyka podstawowych usług medycznych”, zaś usługi wysokospecjalistyczne obywatel musi opłacić sobie sam. Mówił już o tym profesor Religa, ale jakoś, mimo ogromnej sympatii i autorytetowi, nie udało mu się przekonać rządzących. Zawsze przecież są jakieś kolejne wybory, a nasze społeczeństwo nie jest gotowe płacić za leczenie, choć tak naprawdę właśnie to robi, przeklinając krwiopijców lekarzy, którzy powinni służyć im za psie pieniądze, z powołania. Taka postawa rządzących i pacjentów paradoksalnie demoralizuje to środowisko na zasadzie: wy nas macie w d, to i my was mamy w d. Nie moją jest intencją obrona często nieodpowiedzialnych, niegrzecznych i nieprofesjonalnych doktorów. Sama niedawno padłam ofiarą takiej aroganckiej zołzy. Wiem, jednak, że jeśli nie zmieni się system, to zawsze będę petentem, a nie pacjentem, a poskarżyć się mogę jedynie na blogu.

ws7

 

Grozi nam także tragedia grecka zupełnie innego rodzaju. Dotknie głównie emerytów. Jak w Grecji, gdy rozpasane rozdawnictwo zrujnowało budżet państwa.

Rząd Tuska nie wprowadził kontrowersyjnej i trudnej do zaakceptowania reformy emerytalnej z głupoty i braku wyobraźni, jak to się odbije na jego notowaniach, ale z czystej kalkulacji. A wyszło z niej, że za kilkanaście lat, biorąc pod uwagę demografię, nie będzie komu, w ramach solidarności pokoleniowej, pracować na emerytury. Projekt przeprowadzono zbyt szybko, bez towarzyszących rozporządzeń ochronnych dla tych, którzy po 60-tce nie będą w stanie pracować itp. Rząd Kaczyńskiego, z kolei, postawił na stymulowanie rozrodczości narodu, co jest działaniem i spóźnionym i niepewnym. Kraje tzw. rozwinięte, stawiają na prywatne fundusze emerytalne, co wcale nie jest rozwiązaniem idealnym. A jakie jest? Nie wiem. Nie mam bladego pojęcia. I obawiam się, że nikt nie ma 🙂 Dlatego niezmiernie mnie bawią te wszystkie akcje z gatunku: nie pij, nie pal, odżywiaj się zdrowo. I to nie tylko dlatego, że lwia część vat-u np. z obrotu wyrobów tytoniowych idzie na…służbę zdrowia. I to nie tylko na leczenie palaczy – ci umierają młodo. Jeśli nie stać jakiegoś państwa na zapewnienie godnej starości swoim obywatelom, to niech przynajmniej nie odbierają im radości życia, choćby krótszego.

W konsekwencji ludzie starzy, młodzi, ale chorzy, w Polsce staną się zresztą już tak się dzieje kulą u nogi swoich rodzin. Wielu z nas jest święcie przekonanych, że tak właśnie powinno być. Nie, nie powinno. Ci ludzie też mają swoją godność, swoje prawa i nie widzę żadnego powodu, poza prawem buszu, żeby im je odbierać. To też są obywatele naszego państwa i należy im się jego opieka i wsparcie.

 

 

*Skorzystałam z: https://język-polski.pl/analiza-dramatu/1490-antyczny

Reklamy