Pogoda daje żyć, mykam na własnych nogach, więc trochę sobie pozwoliłam na normalne życie. W sumie dłuższe nasiadówki w szerokim gronie mnie męczą i nudzą. Rozmowy są o niczym ciekawym, bo i poziom zaufania jest mocno ograniczony, a i zainteresowania zróżnicowane. Kiedyś byłam bardziej aktywna, teraz głównie się przyglądam.

Grill na śląskiej wsi. Jestem zdumiona i wystrojem domów i mentalnością mieszkańców. Nie, nie rozczarowana, a właśnie zdumiona. Domy urządzone jeszcze przez dziadków. Średnie pokolenie najczęściej wpada tam okazjonalnie pracuje sezonowo za granicą, najmłodsze jeszcze rzadziej. Ci, którzy zostali, niewiele w domach zmienili, nie naznaczyli ich współczesnym stylem. Kolejne zdumienie – przy ognisku i piwku nie ma rozmów o polityce. Jakby dla nich nie była sprawą istotną, są natomiast, i tu kolejne moje zdziwienie, debaty o zmianach klimatu, ekologi, ochronie środowiska.

Spotkanie z koleżankami z pracy. Jestem już na emeryturze 10 lat i sumie nie powinno mnie obchodzić, co się tam dzieje, ale ku własnemu zaskoczeniu, nadal obchodzi. Zaskoczeniem jest także to, jak niewiele się zmieniłyśmy. Mam na myśli rys charakterologiczny, bo fizycznie i owszem.

Syn stwierdził, że nadaję się na wyjazd i skutecznie mnie do niego namówił, choć już się z bólem serca pogodziłam, że w tym roku nie będę w Wiśle, co przeżyłam tak, jakby mi ktoś umarł. Kocham Wisłę miłością czystą i wierną i tęsknię do niej, jak do kogoś najbliższego. Klepnęłam „swój” apartament. Za lojalność i pod wpływem łagodnych sugestii 😛 zapłacę mniej, niż rok temu. Jeszcze wczoraj cieszyłam się, jak to głupi, ale dziś…

…poczułam się gorzej. I znowu mam wątpliwości, czy uradzę. Tam będę musiała chodzić, bo taki jest sens wyjazdu, a z nogą znowu coś się dzieje. Toczeń to wredna choroba. Nigdy nie wiadomo, kiedy ponownie zaatakuje ani dlaczego? W poniedziałek mam wpłacić zaliczkę. To nie są małe pieniądze, no i nie moje. Niech to szlag. Znowu mam brać sterydy? Już teraz patrzeć na siebie nie mogę. W sumie nie muszę. Inni mnie prawie 🙂 nie obchodzą.

Na koniec życie odbiera nam to, co dało i to jest wielkie draństwo.

 

wrzos10

Reklamy