Zadania domowe to nie jest to, co szkolne misiaczki lubią najbardziej. Moja 8-letnia wnuczka zazwyczaj karnie je odrabia, ale nastał taki dzień, taka godzina, że diabeł w nią jakiś wstąpił: nie zrobi i już. Zaparła się zadnimi łapami, nawet sobie w lekką histerię wpadła, co oczywiście stanu rzeczy nie zmieniło – zadanie trzeba zrobić. Syn próbował próśb i gróźb, ale kiedy zaczął mieć mordercze zamysły, postanowił rozładować sytuację humorem. Poszli na układ: odpoczną oglądając jak inni odrabiają lekcje, a potem Mała weźmie się za swoje. Natknął się kiedyś na tematycznie odpowiedni skecz kabaretowy. Wnuczka się wyluzowała, zadanie odrobiła,

ale…

W tym skeczu, zupełnie na marginesie, padło słówko „orgazm”, co nie umknęło jej uwagi i zaczęła drążyć, co to takiego? Syn odesłał ją do odrabiania lekcji, co było błędem, ale ludzkim 🙂 więc Młoda zapytała o orgazm mamę. A jako, że toczy się sprawa opieki nad dzieckiem, pewnie mamusia będzie usiłowała zrobić z syna co najmniej zboczeńca przez ten akurat orgazm. No, ale Wnuczce ciekawość nie przeszła, więc w Wiśle koniecznie musiała mi dać do wysłuchania ten skecz. Co było robić, choć czułam pismo nosem, zgodziłam się. Doczekała cierpliwie momentu, w którym pada TO słówko i pyta: babciu, co to jest orgazm? No, jak Boga kocham! To chyba naprawdę nie jest pytanie do babci. Ma rodziców. Ale jakoś zareagować musiałam. Powiedziałam, że to słówko, którego nie powinna używać (chodzi do katolickiej szkoły, gotowa jeszcze księdza zapytać). Mała trąca mnie konfidencjonalnie ramieniem i robi jakieś dziwne ruchy oczami, mówiąc: to trzeba mieć swoją dziewczynę, żeby mieć orgazm, nie? Już miałam ochotę powiedzieć, żeby się nie garbiła, tyle, że to akurat mnie garb rósł, więc udałam, że jestem zainteresowana dalszą częścią skeczu. Na koniec potwierdziłam, że skecz był fajny, ale że niektórych słów nie powinna używać.

Kompletna porażka. Zwracam się zatem do obecnego/przyszłego ministra oświaty o wprowadzenie do szkół wychowania seksualnego, żeby dzieci nie brały wiedzy z ulicy, bo to, że takowej ulicznej konsultacji Mała zasięgnęła, jestem pewna. Wolałabym, żeby uświadamiał ją ktoś do tego przygotowany. I żeby babcie nie były molestowane przez wnuków 😉

 

ww1

 

Reklamy