Wisła gmina. Wracam ze spaceru. Siadam, żeby odsapnąć na obmurowaniu Wisły rzeki. Zapalam papierosa. Podchodzi pan, znacznie starszy ode mnie a przynajmniej tak mi się wydaje 🙂 i informuje mnie, że palenie szkodzi. Myślę, źle zacząłeś chłopie, ale mam dobry humor, więc tylko mu przytakuję. Coś tam jeszcze plecie na ten temat, ale w końcu pyta, o co chciał zapytać, znaczy, „czy jest pani też pensjonariuszką ?”. Diabli wiedzą, chyba tak. Odpowiadam, że jestem tu tylko czasowo, mieszkam w pensjonacie od biedy tak można nazwać apartamentowiec, więc jestem pensjonariuszką. Okazało się, że wcale nie. Chodzi mu o dom spokojnej starości moi chłopcy mieli niezły ubaw. A, że właśnie widziałam reklamę takiego, koniecznie chcę dowiedzieć się u źródeł, jak tam jest. Proponuję, żeby przysiadł na ławeczce, ale obawia się ubrudzić swoje markowe sportowe hehehe ciuchy, co trochę mnie wkurza, ale nie bardzo, odsuwam plecak mówiąc, że przecież przetarłam mu już deseczki. Rad nie rad siada i rozmawiamy. Miał dom, zostawił dzieciom i górniczą emeryturę, więc na Pensjonat go stać. Jest tam SUPER i wszystko i niczego nie brakuje. Akurat. Takie dożywotnie sanatorium. Starość pod nadzorem. Żeby mnie już przestał namawiać, pytam, czy wolno tam palić? Stropił się nieco, ale nie bardzo i mówi, że jest wydzielone miejsce na zewnątrz 😉 „Cały personel tam pali” 🙂 Więc sadzę kolejne pytanie: „a w zimie?” O alkohol już nie pytam…

Przyznam, że możliwość spędzenia reszty życia w miejscu, które kocham, bardzo mnie nęci. Tyle, że nie wyobrażam sobie traktowania mnie jak dziecko, jedzenia, spania i…co tam jeszcze na gwizdek. Nie zniosłabym protekcjonalnego traktowania. Nienawidzę zależności – wolność jest dla mnie ogromną wartością. Może kiedyś tam nie zażyję potrzebnych pigułek i przez to szybciej się zwinę z tego świata, ale jako człowiek wolny.

Moja mama pod koniec życia potrzebowała ewidentnie całodobowej opieki z naszego, znaczy rodziny, punktu widzenia, ale robiła wszystko, żeby się nas pozbyć ze swojego domu. Chciała żyć swoim życiem. Co z tego, że według nas nienormalnym? I pani psychiatry też, tyle, że ja pani psychiatrze nie ufałam. Nagrabiła sobie mówiąc mi, że pobyt na oddziale psychiatrycznym to nic złego. I byłam zła na syna, że w czasie uroczystości rodzinnych nie pozwalał mamie nawet na wypicie kieliszka szampana. No, żeby potem nie mieć kłopotu…ale wcale nie wiadomo, czy by miał. Może po prostu dobrze by spała?

Mam dużo wątpliwości na temat tego, co się przynależy, a co nie, ludziom starym i bezbronnym. I trochę wyrzutów sumienia. I dużo obaw…

 

wrz7