Na szczęście nie jestem związana emocjonalnie z żadną partią, więc mam ten luksus myślenia bez partyjnego zniewolenia. Mogę patrzeć tylko na ludzi. I na ich szanse w wyborach prezydenckich. A to są specyficzne wybory. Zwycięzca musi być atrakcyjnym  lub choćby zjadliwym dla ponad połowy głosujących. W takiej sytuacji nie zawsze to as jest biorący. Więcej lew może zebrać nawet blotka, jeśli ma jakiś uniwersalny atut.

Ja widzę to tak:

PAD odpada. Może i jest dobrze odbierany w terenie, jako swój chłop, ale to nie są wybory na Mistera Polskiego Zaścianka. Prezydent RP nie może być tylko sympatyczny czasem i dla niektórych, ale ma reprezentować wszystkich Polaków, a przede wszystkim Polskę. I tu zaczyna się kłopot. Już zupełnie pominę, jako oczywistą oczywistość, że z powinności stania na straży Konstytucji nie umie się wywiązać. W reprezentowaniu Polski za granicą spisuje się lepiej, niż były minister, który odwiedzał nieistniejące państwa, ale lepiej nie znaczy dobrze. A gdyby mu przyszło stanąć na czele sił zbrojnych? Strach się bać.

Pani M. Kidawa- Błońska, zrównoważona, kulturalna, inteligentka całą gębą, na pewno wstydu by Polsce nie przyniosła. Ale, czy przyciągnęłaby elektorat wiejski i małomiasteczkowy? Szczerze wątpię. Poza tym jeszcze nie została oficjalną kandydatką, a już naraziła się nieprzemyślaną uwagą lewicy. I jeszcze jej wiek. Bój o fotel Prezydenta wymaga nie lada kondycji fizycznej. Jest moją równolatką, więc wiem mniej więcej na co ją stać, a co jest ponad jej siły.

Radek Sikorski ma najlepsze kwalifikacje na ten urząd. To nie podlega dyskusji. Tyle, że pisowskie tłuste koty utopią go w ośmiorniczkach i „łasce” 😉 robionej USA. No i ma pewne cechy osobowości, które nie przysparzają mu powszechnej sympatii, a to z kolei nie przyniesie mu sprzymierzeńców w kampanii, nawet we własnym (?) elektoracie. A szkoda.

Kosiniak-Kamysz kreuje się na centrowca i osobę spolegliwą w dialogu. I być może faktycznie taki jest, ja tego nie wiem, natomiast wyjście z Koalicji Obywatelskiej to jasny jako to słoneczko sygnał, że gra na siebie, czyli nic nowego w PSLu. Nie tego oczekuje się od prezydenta państwa.

Adrian Zandberg to zdecydowanie typ przywódcy. Ma sporą wiedzę i wykrystalizowane poglądy, potrafi je czytelnie zaprezentować. I jest do nich mocno przywiązany. Nawet z resztą lewicy mu nie po drodze w sejmie, jak więc ma być odebrany jako przedstawiciel większości Polaków?

Gdybym mogła to postawiłabym na Pawła Kowala. Oczywiście wiem, że KO nie wystawi go na prezydenta, a szkoda, bo ma wszystkie niezbędne kompetencje, żeby dobrze nas reprezentować vide Wikipedia. W polityce jest od wielu lat, a mimo to nie jest kojarzony z żadną aferą, czy kompromitacją. Ma czystą kartę. Ilu może tak o sobie powiedzieć? Potrafi kulturalnie, choć bez uległości, dyskutować, spokojnie i rzeczowo uzasadniać swoje racje. Obserwuję go od wielu lat.

5 - Kopia

To będą ważne wybory. Bardzo ważne. I inne, niż wszystkie do tej pory. Już nie wybieramy „strażnika żyrandola”, ale kogoś, kto ma pomóc przywrócić normalność w kraju. Musimy zmienić sposób myślenia: tym razem nie chodzi o to, czy nam się kandydat podoba, ale czy spodoba się dostatecznie wielu Polakom, żeby wygrać.