Bardzo, ale to bardzo chciałabym napisać coś podnoszącego na duchu, optymistycznego lub choćby obojętnego, ale się nie da. Nie, żebym przeżywała wszystko dogłębnie i cierpiała za Milijony. Na wiele draństw zobojętniałam, tak stały się powszechne, ale są sprawy, które nigdy nie będą mi obojętne, a które rządzący i opozycja omijają szerokim łukiem i poza gadaniem, nie robią nic, żeby stały się choć nieco mniej uciążliwe.

Rano, bardzo rano, dostałam wiadomość od koleżanki, znacznie starszej ode mnie (70 lat z górką), schorowanej, że stoi w Poradni Specjalistycznej w kolejce do rejestracji dla swojej sąsiadki, lat 85, która potem dojedzie na 10-tą i będzie czekać w kolejce i albo pan ortopeda ją przyjmie albo nie. I to nie dla celów towarzyskich tak będzie czatować (pozdrowienia dla posłanki Muchy), ale dlatego, że ją nap…dala, a rodzinny nie może jej pomóc. A specjaliści w naszym kraju nie mają wizyt domowych w zakresie swoich obowiązków. Tak więc pacjenci leżący mają prze…ne podwójnie: nie dość, że ich choroba uziemiła, to dodatkowo dokłada im hahaha służba zdrowia.

To jest „służba” zdrowia, która ma bardzo fraszlife sumienie wobec zarodków, ale nie wobec staruszek. Tym pora do dołu i paciorek na drogę. Toż to ewidentna eutanazja, której tak bardzo sprzeciwiają się obrońcy życia od poczęcia do naturalnego (jakże często przedwczesnego) końca. Cholerni hipokryci. Pamiętam, jak błagałam o przyjazd do mojej matki, która miała wysoką gorączkę, ale i 90 lat. Prawie wstyd mi było prosić o pomoc 😦  Nikt nie przyjechał. Nawet prywatne pogotowie. Ściągnęłam znajomego lekarza, dał antybiotyk, bo okazało się, że mama ma banalną anginę. Szybko stanęła na nogi, przestała cierpieć. Ta pani z pogotowia kazała mi matkę okładać zimnymi ręcznikami. Nie mogę się sobie nadziwić, że nie kazałam się tej…pip…samej owinąć zimnym ręcznikiem dla otrzeźwienia. Byłam pokorna i spolegliwa. Sama nie wiem, czemu.

Ten problem można by rozwiązać bardzo prosto, tyle, że nikt go nie widzi. Jak wielu innych zresztą, a które dotykają najsłabszych. Stosunek do słabszych jest jednym z wyznaczników stopnia ucywilizowania państwa. Żyjemy w dziczy i pora powiedzieć o tym otwarcie. Te kobiety, moja matka, znajoma koleżanki, naprawdę nie miały lekkiego życia, a na koniec, po wielu latach płacenia składek, traktuje się je jak śmieci.

W takich momentach kończy mi się cierpliwość i mam ochotę powtórzyć za Twardochem:” pierdol się Polsko”, choć bardzo kocham swój kraj.

1