…chaos o nim już było, cham ten, co miał złoty róg i chochoły tańczące swój upiorny taniec. Takie nasze polskie wesele 🙂

Historia Polski obfituje w prawdziwe narodowe tragedie. Raz po raz traciliśmy niepodległość, żeby potem heroicznie walczyć o nią i z mozołem odbudowywać państwowość. I w końcu, po wiekach całych, wydawało się, że dany nam będzie kraj, może nie mlekiem i miodem płynący, ale z „ciepłą wodą w kranie”, bezpieczny i prący do przodu. Ale widocznie nie to nam pisane, bo znowu nastał chaos.

Nikt nas nie najechał, nie padliśmy ofiarą żadnego Układu czy Paktu. Sami sobie to zrobiliśmy przez pazerność, krótkowzroczność, egoizm, zawiść i warcholstwo. Takie nasze polskie piekiełko. Co odważniejsi rozsądniejsi? wyjeżdżają z kraju, jak i dawniej emigrowali. Ci, którzy zostali albo cieszą się z chaosu, bo to dobry czas na kręcenie lodów albo wyją z rozpaczy (na zamkniętych zebraniach PiS jest takie zawołanie: „Słyszycie wycie? – Znakomicie !”).

Większość jednak ma na wszystko wy..bane i tańczy swój chocholi taniec wokół ważnych dla siebie spraw, który w sumie mogliby odtańczyć wszędzie. Więc po co nam ta Polska? Czy my w ogóle zasługujemy na swoje państwo, jeśli tak mało nas obchodzi?

Ani przez moment nie uważam, że zajmować trzeba się jedynie sprawami wagi państwowej, ale kiedy ojczyzna jest w potrzebie i zagrożeniu, to rozsądniej byłoby jednak strać się bronić jej i swoich praw, bo jeszcze chwila, a zamkną nam tancbudę. Sami i osamotnieni nauczyciele, lekarze, sędziowie sobie nie poradzą, a wierzcie mi, są nam żywotnie potrzebni. To są „nasze małpy i nasz cyrk”. I nasza broszka 😉

w20