Zbliżają się wybory, więc uaktywniają się w sieci trolle. Wikipedia podaje, że:

Trollowanie (trolling) – antyspołeczne zachowanie charakterystyczne dla forów dyskusyjnych i innych miejsc w Internecie, w których prowadzi się dyskusje. Jego celem jest wywołanie gniewu lub skupienie na sobie uwagi użytkowników sieci. Osoby uprawiające trolling nazywane są trollami.”

Trolle (mój autorski podział 🙂 ) są sezonowe lub całoroczne, przy czym uaktywniające się w okresie przedwyborczym. Są trolle (także mój podział 🙂 ) sympatyczne lub odpychające. Ich cechą charakterystyczną jest także niespójność postaci autora – jak się bliżej przyjrzeć i wczytać, to w sumie może to być ktokolwiek, włącznie z płcią i wiekiem.

Jedna uwaga: nie każdy, kto nie zgadza się z naszymi poglądami jest trollem 🙂 O ile artykułuje swoje poglądy wprost, a nie przez sabotaż lub manipulacje.

Troll zazwyczaj wykorzystuje czyjś blog na własne komentarze i propagowanie swoich idei, sam nie prowadząc takowego lub zakładając taki, gdzie na tematy polityczne nie można się wypowiedzieć. Prawdę mówiąc, nie bardzo rozumiem kolegów blogerów, którzy nie wykorzystują opcji „blokuj” w takich przypadkach. Pewnie sądzą, że choć upierdliwi są nieszkodliwi, a to błąd. Udostępnia się w takim przypadku swój własny blog do szerzenia wrogiej propagandy, choćby tylko przez skupienie na sobie uwagi lub deprecjonowania treści zawartej w notce, z pozoru niewinnymi uwagami, odwracając uwagę czytelników od meritum tego, co autor notki chce przekazać. Czy warto „utrzymywać” kogoś takiego na swoim blogu?

w12