Przyciśnięta zawczasu przewidywalnością Starszego, w znoju zaopatrzyłam się w zapasy „na wojnę”. Po prostu pomyślałam, że bardzo głupio by było, gdybym nie usłuchawszy jego rad, potem żebrała np. o rolkę papieru toaletowego 🙂

Jak na złość przyplątał mi się mały uraz, ale opatrywać go trzeba. Także dzięki swojej przezorności nie latałam po przychodniach, tylko zdobyłam namiary na pielęgniarkę przychodzącą co drugi dzień do domu. Wprawdzie pracuje w szpitalu (źle), ale nie zakaźnym (dobrze). I tak chyba bezpieczniej kontaktować się z jednym pracownikiem służby zdrowia, niż z wieloma + pacjenci.

Mam więc dużo czasu. Na przykład na myślenie. Nie uwierzylibyście, jakie wspomnienia, myśli, refleksje się człowiekowi mogą w takich chwilach pojawić. Generalnie takie, że to chyba było w jakimś innym życiu. Bo kto dziś pamięta radio CB? Przez pewien czas, kiedy telefony były luksusem, wykorzystywaliśmy je do kontaktu z owdowiałą, samotną teściową. I nie była to prosta operacja takie połączenie 🙂

I jeszcze o tym, jak bardzo zaczynam przypominać moją mamę 🙂 Boże, jak ja nie znosiłam jej pobłażliwego uśmieszku, kiedy wydawało jej się albo i nie, że gadam głupoty. Dziś, kiedy czytam jakąś absolutną bzdurę, też się tak uśmiecham. Już mi się nawet nie chce przekonywać, udowadniać, walczyć o jakąś rację. W sumie po co? Co mi z tego przyjdzie? Jeśli ktoś sobie założył jakąś tezę, to widocznie jest mu do czegoś potrzebna.

Kolejny raz, teraz już bez zaskoczenia i goryczy, widzę, że można opowiadać największe bzdury, byle z odpowiednią pewnością siebie, a ludzie to łykają bez chwili zastanowienia i uznają X-ksa za autorytet. Tak już po prostu jest.

I jeszcze…Nagle uświadomiłam sobie, jak wielu ludzi/rzeczy/zjawisk kocham i jak bardzo byłoby mi źle, gdybym je utraciła, a o których na co dzień nie myślę, bo – o naiwności! – wydaje mi się, że są wieczne i na wieczność mi przynależne.

 

wr4

 

A tak wyglądało dziś centrum Katowic w środku dnia. Kto zna Katowice wie, jak bardzo to niezwykły widok…:(

kato