Od polityki. Od mebelków 🙂 O miłości będzie. Albo o jej braku.

Taka historia (najprawdziwsza):

Po rozstaniu z mężem odbudowywałam swoje życie towarzyskie, także w internecie, bo dotychczasowi  przyjaciele nie chcieli się mieszać i stanąć po żadnej ze stron. Bardzo ich wtedy potrzebowałam, ale…niech im ziemia lekką będzie. Tym sposobem, zupełnie przypadkowo i nie do uwierzenia, na GG, wpadłam na Adama, nie wiedząc, że to Adam, mój bliski kolega z lat dziecięco – nastoletnich. Kiedy zaczęliśmy się dopytywać nagle padło: „to ty, Adam?”, „to ty szarabajko?” Odtąd wiele nocy przegadaliśmy. W sumie opowiedzieliśmy sobie całe życie. W pewnym momencie padło: „wyjdź za mnie”, na co odpowiedziałam: „no co ty…”.  Czemu? To był pracowity, przystojny, zamożny 🙂 i znany mi człowiek. Zawsze się lubiliśmy. Może nawet trochę więcej. Ale opowiedział mi min. taką historię ze swojego życia:

Jego żona zmarła bardzo młodo. Sam wychowywał córkę, na obczyźnie. To nie łatwe. Potem poznał kobietę, którą pokochał (?) z wzajemnością. On był wolny, ona odeszła od męża. Dziecko było już „na swoim”. Pełnia szczęścia. Mogłaby być, gdyby ta kobieta nie zachorowała (rak). W/g niego „musieli się rozstać”. „Jak mogłeś, Adam?” zapytałam zdumiona, a on równie zdumiony odpowiedział mi: „no przecież ona już nie mogła uprawiać seksu”.  No i na pożegnanie kupił jej nowe meble do sypialni…

Nie mam prawa nikogo oceniać, ale wyjść za niego nie mogłam. Nigdy nie zostawiłabym go, gdyby zachorował. On mnie pewnie tak. Z drugiej jednak strony, czy po latach naprawdę trudnego życia, nie miał prawa do miłości, także tej erotycznej? Czy jego decyzja nie była uczciwsza, niż ewentualne/prawdopodobne/pewne 🙂 zdrady?

Nasz kontakt, jak i wiele innych, urwał się, gdy padło mi GG (trojan) i nie miałam odwagi znowu go uruchomić. Pracowałam na kompie i nie mogłam sobie pozwolić na takie niespodzianki. Brak mi go. Tej jego szczerości, którą się ma tylko wobec kogoś, kogo znało się w czasie niewinności. Mogłam mu powiedzieć wszystko, podobnie, jak on mnie, poza tą jedną historią, bez żadnych konsekwencji.

Bo czasem jedna, z pozoru nieistotna, bo już miniona, historia, zmienia wszystko…

 

w 10