W ferworze wyborów umknęła nam z oczu 5-ta rocznica objęcia we władanie Pałacu Prezydenckiego przez PADa. A to błąd, ponieważ to od tego wydarzenia zaczęło się całe nieszczęście. Chciałabym przypomnieć, na ile sama pamiętam 🙂  (jeśli nie, to mnie poprawcie) jak do tego doszło.

Bronisław Komorowski może i nie był idealnym prezydentem, ale całkiem poprawnym. Miał kilka wpadek, ale bardziej zabawnych, niż szkodliwych. Nie był ani agresywny, ani wykluczający kogokolwiek. Jego wybór wydawał się zupełnie niezagrożony. A potem zaczęły się ataki na niego (w sumie na Platformę) ze strony tęczowej społeczności. Jak dziś pamiętam pana Legierskiego, kiedy ogłosił, że na Komorowskiego nie zagłosuje, bo PO zbyt mało zrobiła dla jego środowiska. I oddał głos, pewnie jak wielu jego znajomych o podobnych pretensjach, na Dudę. Skończyło się tak, że tenże Duda wziął sobie tęczowych jako jeden z głównych celów ataku w walce o reelekcję. Prawdziwy chichot historii.

I tak się zastanawiam, ilu z dziś głosujących na Dudę, poczuje się w przyszłości wydudkanych jak Legierski? Pewnie wielu. Nie piszę tego z satysfakcją. Przeciwnie. Nie, żebym taka wielkoduszna była 🙂 ale dlatego, że oberwą i ci, którzy wykazali się zdrowym rozsądkiem. Życie nie jest sprawiedliwe. A polityka, to już wcale 😉

 

wr1.1