Ten tydzień wyczekiwania na postanowienie sądu w sprawie opieki nad wnuczką kompletnie mnie wykończył.

Wnuczka chodzi do szkoły katolickiej, gdzie przed lekcjami jest „słówko”, czyli krótka modlitwa, a dzieci mogą podawać swoje intencje. Wnuczka poprosiła dzieci i Panią by pomodliły się z nią, żeby miała także tatusia.

Wcześniej miała pomysł, że jak ją mama dostanie na wyłączność, to ucieknie.

Pewnie domyślacie się, jak się czułam i jak czuł się jej tata. Toż to kompletna paranoja!

Dziś sędzia oddalił wniosek powódki do ograniczenia wizyt ojca z córką, jako bezzasadny.

Spadła z nas cała adrenalina, ale to nie koniec. Ta pieniaczka pewnie złoży kolejne odwołanie i tak w koło Macieja.

Przed samym odczytaniem postanowienia syn dostał esemesa od ledwo znajomego i to bardziej synowej, niż jego, o treści: jesteś wspaniałym ojcem; powodzenia. Sam dwa lata temu stracił dwie córki, popadł w depresję i dewocję.

Kobiety, opamiętajcie się! Mężczyźni to też istoty czujące, kochające. Tak samo wasze dzieci. Nie są waszą wyłączną własnością. Nie są niczyją własnością. Samo bycie matką wcale nie oznacza bycie dobrym rodzicem.