Idą ciężkie czasy. Kompletnie nieprzewidywalne. Ton wypowiedzi lekarzy nie pozostawia co do tego żadnych wątpliwości. Boję się i nie wierzę, że ten strach jest tylko moim udziałem.

Z notki na notkę staram się pisać o sprawach banalnych, codziennych radościach i smutkach, omijając politykę i pandemię, wybierając z mijających dni te radosne lub przynajmniej obojętne, żeby się nie dołować. Żeby siebie samą przekonać, że wszystko jest normalne.

Ale nic nie jest normalnie.

Bo czy normalne jest to, że rząd, który nie dość, że kiepski w profesji, do tego starający się wykorzystać stan epidemii do posadzenia swoich tyłków na wszystkich stołkach, wszelkimi metodami ma nadal ponad 40% poparcia? Więc pytam samą siebie ( bo kogo mam zapytać? ) – w jakim kraju ja żyję? Jacy naprawdę są moi rodacy?

A będzie tylko gorzej. PiS przechodzi do obsadzenia swoimi ludźmi także małe stołeczki, czyli administrację państwową. Gdybyż jeszcze wymieniał kadry na bardziej profesjonalne. Ale tak nie będzie. Gdyby zwolennicy PiSu mieli choć trochę wyobraźni, już dawno przestaliby być jego wyznawcami. Czeka nas więc jeszcze większy chaos.

Opozycja robi, co może, a może niewiele. Jest naprawdę dobra akcja propagandowa na fb Platformy. Są kontrole poselskie. Nie ma natomiast transferów z prawicy, które mogłyby bardzo pomóc. Mają zatem pewność wygranej w kolejnych wyborach i nie wątpię, że się o to postarają. Mając wsparcie kościoła i kurwizji oraz brak skrupułów w łamaniu prawa, to wcale nie jest trudne.

Pozostaje nam tylko liczyć na siebie samych, bo solidarności (i Solidarności) już nie ma. Pracowicie i skutecznie nas podzielono i skłócono. Będziemy się więc uczyć (jeśli ktoś jeszcze nie umie) kombinować, udawać, że coś działa, choć wcale tak nie jest, klaskać, kiedy trzeba…Przeraża mnie to.

I ostatnia kwestia: czy mówić o tym, czy przyjąć strusią postawę? Pierwsze grozi depresją, drugie schizofrenią 🙂 😦 Wybór należy do nas.