Nie ma tak w życiu, że spotykamy jedynie ludzi nam życzliwych i serdecznych. Bywa, że ktoś skrzywdzi nas z premedytacją i okrutnie. I co wtedy robimy?

Różnie. Jedni rozpaczają, inni nie spoczną póki się nie zemszczą. Jeszcze inni wybaczają, usprawiedliwiają, odpuszczają. Nie wiem, naprawdę nie wiem, jaki jest społecznie najbardziej korzystny rodzaj reakcji. Wybaczenie jest bez wątpienia najbardziej szlachetne, choć niełatwe. Zemsta rodzi z kolei potrzebę rewanżu z drugiej strony i tak może prowadzić do długotrwałej vendetty, a na wojnie nikt nie wygrywa – są sami przegrani. Z drugiej strony jednak pozostawienie niepomszczonych krzywd rozzuchwala bezdusznych łobuzów.

Sama z krzywdzącymi mnie ludźmi nie chcę mieć nic do czynienia. Wycofuję się. Powiedzmy, że uciekam. Nie wynika to w najmniejszym stopniu z wybaczenia, a raczej z obrzydzenia, no i może z wygodnictwa? Nie chce mi się paprać sobie życia kontaktami z ludźmi złymi i wyrachowanymi. Nie jest to postawa honorowa 🙂 ale jaką właściwie miałabym wybrać?

Notka nie ma oczywiście nic wspólnego z bieżącymi wydarzeniami politycznymi.