Od jakiegoś czasu mimo, że tematów mi nie brakuje, nie mogę pisać. Ilekroć unoszę dłonie nad klawiaturą, czuję wewnętrzny opór. No, bo albo temat zbyt trywialny albo zbyt…gwiazdkowy. Marzę o czasie, kiedy bezgwiazdkowe tematy stałyby się dla mnie znów atrakcyjne.

W ten, czy inny sposób przyglądam się temu, co się dzieje i usilnie pracuję nad optymistycznym myśleniem. Sprawdźcie, jak mi idzie, proszę, bo nie jestem w tym mistrzynią.

Może na początek coś z tego, co fama głosi: oświata – mają być zlikwidowane Poradnie Psychologiczno-Pedagogiczne, bo niepotrzebne już będzie orzecznictwo o pomocy dla dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi; tym zajmą się komisje nauczycielskie. Nie będzie też szkół specjalnych. Ogromna oszczędność dla państwa, gdyż wszyscy pracownicy Poradni przejdą pod MOPS-y, czyli nie obejmie ich Karta Nauczyciela. Co z uczniami ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi – nie wiem; pewnie będzie tak, jak w Australii, gdzie wszystkie dzieci w podstawówce zdają, choć ci którzy nie opanują materiału mają przed sobą wyłącznie niepopularne zawody fizyczne. Super! Może w końcu będzie komu kopać rowy i naprawiać cieknące krany w rozsądnej cenie.

Strażnik sejmowy przypadkiem strzelił sobie w stopę. To nie żadna przenośnia ani żarcik. Jakie szczęście, że równie przypadkiem, nie trafił jakiegoś posła.

Mamy już własnej produkcji karabinek bojowy Grat? Grot? Wprawdzie za bajońskie pieniądze i prawdziwe wojsko go nie chce, bo jest groźne dla użytkownika: rdzewieje, wygina mu się lufa i takie tam drobiazgi, ale, wiadomo, pierwsze śliwki robaczywki. Natomiast WOT będzie mógł wykazać się odwagą i patriotyzmem już na strzelnicy.

Moja koleżanka złamała rękę (kość ramieniowa). Na SORze zrobiono jej rentgen i wypis z informacją o tym fakcie, po czym odesłano do domu z ręką na temblaku. Wyje z bólu. Ma zgłosić się 10-tego, to może zrobią jej operację. I kto twierdzi, że nasza służba zdrowia działa opieszale? Sprawę załatwiono, nomen omen, „od ręki”.

To tylko niektóre wydarzenia z ostatniego czasu, a ja mam wrażenie, że przeżywam jakiś koszmarny sen, z którego, niestety, nie mogę się obudzić. Idziemy na dno i to przy zadowoleniu przeszło 30% wyborców.

Platforma przedstawiła jak się sprawy mają: jak się p******na opozycja nie zjednoczy, to ten mój koszmar (nie wiem, czy inni go też przeżywają, bo nie mam wglądu w cudze koszmary i dzięki Bogu) nie będzie trwał do końca moich dni. Nigdy nie głosowałam na partię, a na konkretnego posła. W przypadku koalicji miałabym większy wybór. Plan PO mi się podoba. Nie rozumiem marudzenia kilkuprocentowych partyjek. Czy ich snu nic nie zakłóca, poza partykularnymi interesikami?

Jestem już taka zmęczona (uwaga, będą gwiazdki!). Zalewa mnie sąsiad, który ma Covida. Nie wiem tego, ale się domyślam, bo akurat on nie chodzi w maseczce, szczególnie w domu, więc pewnie czekał na jakąś kontrolę, a musiałam go zwlec do siebie, żeby pokazać szkody. I ten c*** j***** trzymał maseczkę pod brodą!!!! Ropą śmierdziało długo po jego wizycie. Co jest z tymi ludźmi nie tak?!

No, dobrze. Miało być optymistycznie, ale pozytywne myślenie już mi się wyczerpało, więc kończę. Dużo zdrowia Wam życzę, Rodacy. Musicie zadbać o nie sami.