Chyba w końcu i mnie dopadło podłe cowidzisko. Czuję się podle i taki mam nastrój. Ale życie, przynajmniej na razie, musi toczyć się dalej, więc jakoś pcham do przodu czas, minuta po minucie. Najgorsze są poranki. Przy koniecznych, prawie rytualnych 🙂 czynnościach od zawsze towarzyszyło mi radio lub gadający telewizor. Kiedy już przebrnę przez pierwsze godziny, dzień jakby sam nabiera rozpędu. Media do późnego wieczoru dla mnie nie istnieją. Chyba, że są skoki lub mecz 😉

Dzisiejszy ranek był koszmarny. Do obolałych mięśni, jelit, głowy, mdłości, duszności i całej reszty dołączył ból egzystencjalny. Wszędzie tam, gdzie zazwyczaj zaglądałam – czarno.

Postanowiłam ratować się, w końcu sumiennie opłacanymi przeze mnie abonamentem, programami publicznymi. Na TVP (godz. 7-ma) msza. Nie mam nic przeciwko mszy, tyle, że w rogu dostrzegłam napis: sygnał pochodzi z telewizji Trwam. No i pieron mnie strzelił. To publiczna płaci Rydzykowi moimi pieniędzmi za „sygnał”?! O modlitwie nie mogło być mowy. Dalej program TVPinfo pt. (chyba, wcześnie było 😦 ) „#jedziemy”. I faktycznie, jakiś pajac jechał po Trzaskowskim jak po burej suce, że niby Prezydent chciał zlikwidować TVPInfo i w ogóle publiczną, a tu, proszę bardzo: rząd im podatki przywalił takie, że już ich niedługo nie będzie. Cieszył się radością prawdziwą, której nijak podzielać nie mogłam, więc przerzucałam dalej kanały, w większości czarne 😦 aż stanęłam na Stopklatce i obejrzałam, a raczej wysłuchałam, ze trzy odcinki Plebanii. Ten, kto robił ten serial, to chyba nigdy na wsi nie był. Mieszkańcy tej gminy, nawet paskudne, czarne, bezbożne charaktery, ani razu nie użyli żadnego brzydkiego słowa 🙂 Dialogi prowadzili pełnymi zdaniami, czasem nawet podrzędnie złożonymi :))) Ja P*******ę. To chyba tylko ja przeklinam? Wiadomo, gorszy sort, więc co mi tam. Kiedyś nie przeklinałam, a i tak gorszym się stałam.

Jeśli parlamentarzyści z opozycji i od Gowina (na innych z prawicy nie ma co liczyć) nie odsunę tego (nie)rządu od władzy, to mając do wyboru w mediach to, co ja dzisiaj (a 30% na stałe), zgłupiejemy do reszty. Wpadniemy w czarną dziurę informacyjną. I cywilizacyjną. I nawet nie będziemy o tym wiedzieć , co jest dobrą stroną, bo wszystko takową posiada. Odejdziemy z tego padołu przeświadczeni, że właśnie opuszczamy zieloną wyspę szczęśliwości i pomyślności, gdy na zachód od nas nędza, bezrobocie i wszystkie plagi egipskie.