Są ludzie jakby zaprogramowani na roztaczanie wokół siebie aury dobra, serdeczności i bezinteresownej życzliwości. Do takich należy Ewa. Jest bardzo wierząca i bardzo praktykująca. No i w sumie miła. Jest sporo starsza ode mnie, znamy się z pracy. Wiele wiemy o sobie, nasze dzieci rosły na naszych oczach. Co roku składamy sobie życzenia urodzinowe i (ewentualnie, ale rzadko) świąteczne. Nic ponadto.

Ostatnio zebrało mi się na życiowe bilanse i podsumowania 🙂 i w ich trakcie moje myśli uciekły właśnie do Ewy. Bo czułe słówka, to, kurna, jedno, a czyny, kurna, to drugie. I właśnie jedno z jej zachowań sprzed 3 lat, obrzydliwie oportunistyczne i bezduszne, w czasie kiedy moja wnuczka była na samym dnie, przypomniały mi się przy okazji zakończenia roku szkolnego. Jej córka pracuje właśnie w tej patologicznej szkole, gdzie wnuczka chodziła do zerówki, trochę jej zostało do emerytury i tylko z tego powodu nie pojechałam do Kuratorium. W imię dawnej przyjaźni. Bo po tym, co się wydarzyło, szkoła pewnie przestałaby istnieć. Tak naprawdę to sprawa nadawała się do sądu. Ale…

…to, jak mi się wydawało, jest szczytem mojej wielkoduszności i lojalności – więcej już dać Ewie nie mogłam. Postanowiłam nie odzywać się do niej „z okazji”, bo moje życzenia nie mogą być szczere, a fałsz mnie brzydzi. Poza tym pod koniec życia mam prawo kierować czułe słówka, wobec tych, którzy na nie zasłużyli. Tak było jeszcze wczoraj, a dziś…

…zadzwoniła Ewa. Patrząc na komórkę własnym oczom nie wierzyłam. NIGDY wcześniej nie dzwoniła tak sobie. Długo wahałam się, czy odebrać. Byłam ciekawa, czego chce. I znowu były czułe słówka 🙂 Na pytanie, co u mnie, odpowiedziałam, że gorąco 😉 I takie tam pierdoły. Na koniec powiedziałam jej to, co chciała wiedzieć, czyli jak wiedzieć się wnuczce. Myślę, że gryzło ją sumienie. I słusznie. Ale szczera do końca nie była. w sumie to wcale nie była.

Nikt, naprawdę nikt nie wiedział o mojej niechęci do Ewy i postanowieniu zerwania kontaktów. Jak to wyczuła? Diabli wiedzą. A ja nie wiem, co zrobię w dniu zbliżających się jej urodzin…

Tak w ogóle, to nie mam nic przeciwko czułym słówkom. Pod warunkiem, że są szczere. Może robię wrażenie osoby szorstkiej, ale jeśli czymś się zachwycę, to naprawdę. Macie to jak w banku 🙂