Po litościwie szybkim opuszczeniu przez reprezentację narodową rozgrywek EURO 2020, mam prawdziwą przyjemność przyglądaniu się zmaganiom lepszych drużyn. Bez spinki i niepotrzebnych emocji. Kocham piłkę nożną i to się już nie zmieni. Nie, nie jestem wybitną znawczynią, ale umiem ocenić i docenić grę. Nigdy nie wybieram sobie drużyny, której będę kibicować. Po prostu cieszy mnie ta, która strzela więcej bramek, bo o to w tym wszystkim chodzi. Doceniam waleczność, ale samo chcieć nie przekłada się na móc. Dotyczy to zresztą nie tylko piłki nożnej. Znacie powiedzenie: nie wystarczą dobre chęci itd.?

Nie będę się podejmowała analizy, skąd to móc się bierze. Na pewno nie z powietrza 🙂 Tyle wiem. Trochę się domyślam, ale specjalnie mnie to nie interesuje. Są od tego specjalisty z PZPNu. Kasa, jaką biorą, jest nieprzyzwoita, porównując ją ze średnią krajową :)))) A efekty…… Ja, szaraczek, za takie dokonania, wyleciałabym z pracy. Wstydu nie mają, a powinni się mocno pokajać lub przynajmniej zaczerwienić. Kij im w oko. Niech się udławią.

Przyglądałam się uważnie, bo kiedy emocje mnie nie zżerają mam taki luksus, pracy sędziów. Na ogół starają się wprowadzać w życie zasady fair play, ale nie zawsze. I wtedy zaczyna się prawdziwy horror, jak w meczu Czechy – Dania. Jeszcze nigdy nie widziałam na boisku, ale i w ringu, zawodników broczących krwią. Sędziowie: Bjoern Kuipers , Sander van Roekel, Erwin Zeinstra są za to bezpośrednio odpowiedzialni i nigdy nie powinni już pełnić tej roli na tak prestiżowych zawodach.

Inna refleksja. Nie nowa. Podobno sport to zdrowie 😉 Jakoś nie bardzo mi to hasło pasowało w momentach, kiedy zawodnicy po prostu padali jak muchy (bez udziału osób trzecich) i ledwo co, i to nie zawsze, schodzili z boiska z tak poważnymi kontuzjami, że trzeba ich było podtrzymywać. To już nie jest sport, a walka gladiatorów. Tylko Cezara i jego kciuka brakuje do kompletu. To już przestaje być grą, przynoszącą radość. No, nie jest tak, żebym roniła łzy nad losem zawodników, ale już nad kondycją mentalną i moralną organizatorów igrzysk 😉 tak. Chciałoby się zawołać: chłopcy, olejcie kasę, ona nic nie warta, gdy jest się kaleką. Nie krzyczę, bo kto usłyszy? Miraże sławy czynią ludzi głuchymi na takie wołanie.

Przyglądam się kibicom. Temu, jak się cieszą i jak rozpaczają. I dziękuję dobremu Bogu, że mogę bez takich emocji oglądać rozgrywki 😉