Ostatnimi czasy nie czułam się najlepiej, więc stać mnie było jedynie na bierny udział w blogowym życiu, zresztą nie tylko blogowym. Coś się działo, rejestrowałam, ale bez większych emocji, raczej z rezygnacją. Aż do dziś. Mocno mnie trzepnęło, więc to pewnie mam nadzieję znak, że najgorsze już za mną 🙂

Informacja chyba nie przebiła się dostatecznie mocno, więc może warto o niej napisać. Pochodzi ona od wiewiórek 🙂 ale dobrze poinformowanych, że PiS planuje zmienić prawo wyborcze tak, by nie mogły w wyborach startować osoby, którym postawiono zarzuty. Nie skazane wyrokiem prawomocnym, a jedynie z zarzutami. A kto stawia zarzuty? Prokuratorzy. A kto jest prokuratorem generalnym? Ktoś czegoś nie rozumie? Poprawka ma się pojawić w całym bloku, za którym postanowił opowiedzieć się wolnościowiec i ideowiec Kukiz&spółka, więc zapewne przejdzie.

I tyle jeśli idzie o wolne wybory. O demokrację. O nadzieję na zmianę. Bo, czy sądzicie, że jawnokradnącym z obozu władzy będą postawione zarzuty? Powie ktoś, że trzeba mieć realne dowody, żeby oskarżać. Oczywiście. W demokratycznym państwie. A i w takim zdarzają się zupełnie bezpodstawne oskarżenia. „Dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie„. Stara, dobra zasada komunistów, a właśnie mamy PRL-bis.

Czy tak się stanie? Nie wiem, ale istnieje takie zagrożenie. Opozycja parlamentarna sobie nie poradzi, bo niby jak? W naszym skorumpowanym do cna parlamencie nie ma dóbr, którymi mogłaby kupczyć, a większość sejmowa, takie odnoszę wrażenie, jest tam tylko po to, żeby się nachapać. Nie miejcie złudzeń, nikt z decydentów o was nie myśli – jesteście tyle dla nich warci, ile wasz głos. Na ile się wycenicie?