Czas Świąt był dla mnie bardzo udany. Moim bohaterem jest Starszy Syn, który ugościł i nakarmił całą rodzinę. Etapami 😉 Zresztą wszyscy zrobili, co w ich mocy, żeby to był dobry czas.

Czas przedświąteczny jednak ciągle odbija mi się czkawką. Wszystko szło nie tak, ale najbardziej zdumiały mnie reakcje ludzi. Różnych. Przestałam ich rozumieć. Pierdoły w sumie, ale pamiętacie, że „nie potykamy się nie o góry, ale o kretowiska”? Nie wchodząc w szczegóły, głównie, jak zwykle, zabolał mnie brak szacunku. Nie, wcale nie wymagam, żeby wszyscy się ze mną zgadzali i spełniali moje zachcianki. Nie wszystkim też muszę się podobać (to zresztą działa w obie strony), ale w takim przypadku oczekuję konsekwencji. Albo ci ze mną po drodze albo nie i miej odwagę to jasno wyartykułować.

Były też, także niewielkie, ale za to wielce kłopotliwe, potyczki ze sprzedawcami internetowymi. Prymitywizm osób oddelegowanych do kontaktu z klientami jest przerażający. Nic nie rozumieją. Nawet tego, że w sumie działają na szkodę własnej firmy. Chyba zaczęliśmy jako naród głupieć i to w tempie ekspresowym. Równamy do „suwerena”, tego rządowego. Jak to się dzieje? Ano pewnie tak, że do kontaktu z klientem deleguje się, jak podejrzewam, znajomków, a nie fachowców. Wiedzę i mądrość ma się z nadania rządzących w pogardzie. Ale nie tylko zwolennicy PiS załapali się na ten styl mentalności. Jeśli ktoś odważy się na opinię trącącą, fuj, wykształceniem, otrzymuje w zamian etykietkę „najmądrzejszej/szego”, w znaczeniu zdecydowanie pejoratywnym. Znam wielu ludzi imponujących mi wiedzą. Mogę im zazdrościć intelektu i pracy włożonej w swój rozwój. Mogę nie zgadzać się z tym, jakie mają poglądy, ale, na Boga, nie przychodzi mi nawet do głowy kpić z ich wysiłków i zdolności.

Tak naprawdę moje Święta zaczęły się po Świętach. I nie tylko dla mnie 🙂 Odpoczywam. Chwilowo. Wiadomo, że Nowy Rok to na pewno nie będzie dobry rok. Ale teraz jeszcze odpoczywam na wewnętrznej emigracji. Zaopatrzyłam się w Kinga i to tego klasycznego, z potworami, kosmitami i dramatycznymi wyborami. W porównaniu z tym, co nas otacza, to prawdziwy relaks. I, dzięki dzieciom, mam Netfliksa. Nie, żeby do tego ograniczała się moja aktywność, życie w końcu to nie bajka 🙂 ale te chwile odlotów dają mi poczucie porządku, sensu i okazji do dowiedzenia się czegoś nowego. Choćby zmyślonego 🙂 Pisarz, reżyser ma jakąś spójną wizję, czego w moim prawdziwym świecie bardzo mi brakuje.

Jako, że nie wiem, co przyniesie mi końcówka tego roku i czy znajdę jeszcze siły na kolejną notkę, więc już dziś życzę wszystkim NORMALNOŚCI. Żeby białe było białym nazwane, a czarne poszło sobie w diabły 🙂