Są takie tematy, o których trudno pisać, bo zwyczajnie brakuje słów, ale tylko takim ludziom, jak ja, na ten przykład. Inni, ukształtowani na modłę „pleć pleciugo, byle długo”, wprost przeciwnie. Mowa ich wcale nie jest krótka, nie ma tam takich prostych słówek, jak „tak” lub „nie”, a jedyne, co wnoszą do debaty publicznej, to wkurw słuchających.

Pewnie już wspominałam, że mam takie zajęcia, kiedy muszę się skupiać na tym, co robię, ale, żeby jakoś sobie urozmaicić prackę, lukam na ekran telewizora, no i słucham. I wiecie, to wcale nie jest takie złe. Oglądam (?) głównie programy informacyjne i historyczne, na co nigdy wcześniej nie miałam czasu, a to bardzo pouczające zajęcie.

Ostatnio to temat rzeka. Odra, uściślając. Dzisiejsza Polska w gorzkiej pigułce. Kiedy już dotarłam do właściwego tematu notki, to nasuwają mi się na przemian słowa pełne patosu albo niecenzuralne. Dużo różnych emocji: wściekłość, chęć odwetu, ŻAL, przerażenie, zdumienie, że tak można, no i smutek 😦

Jesteśmy ofiarnym, oddanym swoim regionom – małym ojczyznom i krajowi społeczeństwem, które oddało państwo w ręce pogardliwym manipulantom za Judaszowe srebrniki, które do tego zamieniają się w…, no, nie w złoto. Odrę ratują ludzie bez względu na sympatie polityczne i nie są to ci, którzy ryczą „Bóg, honor, ojczyzna” w pełnym nagłośnieniu, przekrzykując kruche, starsze kobiety, weteranki Powstania Warszawskiego. Widział ktoś przy zbieraniu martwych ryb Bąkiewicza & spółka? Ale to tak na marginesie tego, co oczywiste: to w takich chwilach poznajemy prawdziwych patriotów. Anonimowych, bez parcia na szkło i kasę, ale dbających o swoje miejsce na ziemi, Polskę, ofiarnie, bez oczekiwania nagrody.

I nie jest to pierwszy raz, kiedy państwo ratuje suweren, ale nie poprzez swoich reprezentantów, mających władzę i (naszą) kasę. To oni sprawiają, że wizerunek Polski nie jest taką karykaturą, jaką byłby, gdyby nie ich poświęcenie.

Powinnam, zgodnie z tytułem notki, napisać o wodolejstwie, ale czy chcecie o tym czytać? Nie sądzę. A może o nowej elicie, upasionej na naszych podatkach? Ile świństw trzeba było zrobić temu krajowi, żeby zostać multimilionerem bez żadnych kwalifikacji? Ktokolwiek przyjdzie po nich zastanie spaloną ziemię i ruinę. Lekko nie będzie, ale jedno musi zrobić: rozliczyć te wszystkie wałki, cwaniactwo, niekompetencję. Śmierć Odry nie może pójść w zapomnienie.