Nadając dziecku imię musimy pamiętać, że będzie ono już z nim na stałe. Może ono mu w życiu pomóc albo zaszkodzić. Wzgląd na to, jaką funkcję będzie pełniło w życiu dziecka, wydaje się być dla rodziców drugorzędny, a to, moim zdaniem, błąd. W sumie jest mniej istotne, co nam się podoba, ale jak imiennikowi będzie ono w życiu służyło.

Pora na przykład, a jednocześnie przyczynę notki 🙂 Anna, to ładne i proste imię, ale bardzo popularne. Starszy ma trzy bliskie Anny i żeby się zorientować, o której mówi, używa numeracji. W sumie, na chłopski rozum, to wystarczyłyby same numerki, więc po co imię, które słabo wyróżnia z tłumu? Żeby było bardziej kłopotliwie, to Młodszy też jest związany z Anną i jest to już druga Ania w jego życiu. Powie ktoś, pech rodzinny, ale wcale nie. Moja przyjaciółka ma trzy synowe, z czego dwie to Anie, więc opowiadając o nich musi dodawać „ta od [imię syna]”.

Kiedy pracowałam, koleżankom z pracy rodziły się dzieci, a jeśli to były dziewczynki, to Asie lub Madzie. Uwierzcie, naprawdę starałam się spamiętać, które z tych dwóch imion było właściwym, ale kiepsko mi szło. I nadal mi źle idzie 🙂 Natomiast natychmiast zapamiętałam imiona córek nawet mniej zaprzyjaźnionej koleżanki: Dorota i Kalina.

Chciałam w tym miejscu przeprosić, jeśli czują się urażone, wszystkie Anie, Joasie i Magdaleny. Ich imiona są naprawdę piękne, tyle, że nie spełniają funkcji wyróżniania z tłumu. A imię jest jak posag – może nadać dziecku blasku, zainteresowania, wyróżnienia w tłumie lub…nie.

Żeby nie było tak krytycznie, muszę z pokorą posypać głowę popiołem, że Starszy także ma bardzo popularne imię, choć zupełnym przypadkiem, bo miał być po prostu Piotrem. Drugi ma imię rzadsze, choć żadne tam egzotyczne i żal do nas, że nie nazywa się, jak Starszy 🙂 Ale to tylko tak na marginesie.

Sama mam imię mało popularne – w żadnej klasie i w żadnej grupie towarzyskiej, czy studenckiej nie spotkałam nigdy swojej imienniczki. Nawet nazwisko nie było mi potrzebne do odróżnienia 🙂 Jednocześnie jest bardzo podatne na różnego rodzaju wariacje, w zależności od fantazji kreatora. Ma jednak swoją ciemną stronę – chcąc zachować anonimowość, a pisząc blog osobisty jestem to winna moim bliskim, nie mogę go ujawnić, bo…szybko przestałabym być anonimowa 🙂 Z kolei moja wnuczka jest chyba jedyna w Polsce ze swoim imieniem, co nie było mile przeze mnie widziane, ale wcale jej w życiu nie przeszkadza, wprost przeciwnie 😉

Może być tak, że to tylko ja mam problem z zapamiętywaniem popularnych imion. Myślę jednak, że kiedy wybór i możliwości nadania dowolnego imienia są już naprawdę duże [kiedyś z tym były duże kłopoty, bo możliwości wyboru ograniczała urzędowa lista], po co wybierać takie, jakie będzie miało, z dużym prawdopodobieństwem, pół klasy?

Nie jestem zwolenniczką horoskopów ani przypisywania cech charakteru do imion, ale ten opis (przynajmniej mój) jest zaskakująco trafny. Zostawiam link, gdyby ktoś chciał się zabawić 🙂

https://www.weekendowo.pl/imieniny

Reklama