Pewnie tak. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić, żeby było inaczej. Kunktatorstwo Michniewicza podobno przyniosło skutek, tyle, że nie wiemy, co by się stało, gdyby zawodników zachęcono do atakowania, a nie obrony własnej bramki. No i tak naprawdę to ta taktyka dała nam przegraną. Awansowaliśmy dzięki walce Arabii, która nie miała już wiele do zyskania.

Francja jest lepszą drużyną, ale skoro przyszło nam z nią walczyć, to walczmy. Nie wiem, jakie krętactwa i rachuby chodzą trenerowi po głowie, ale gdyby kazano mi (załóżmy przez chwilę, że jestem piłkarzem Narodowej 🙂 ) znowu cwaniaczyć – nie posłuchałabym. Jest coś takiego jak nieposłuszeństwo obywatelskie, a zawodnicy to też obywatele, do tego reprezentujący swoich kibiców. Jeśli już mamy przegrać, to z honorem. Chcę zobaczyć prawdziwą grę, a nie taktykę i kombinacje. Tego mam dość na co dzień. Tym bardziej, że wcale nie mamy słabego ataku. Tylko odwagi nam brak.

Gdybym była znaną blogerką i miała szansę na dotarcie do naszych zawodników, to apelowałabym z całych sił, żeby pozbyli się tej paskudnej asekuracji, bo w sumie, co mają do stracenia? Michniewicz ich opieprzy? Nie sądzę, żeby po tych mistrzostwach się uchował.